Zamiast spekulować, ile Bitcoin może kosztować w 2026 roku, coraz więcej profesjonalnych inwestorów zadaje zupełnie inne pytanie. Pytanie brzmi: do czego tak naprawdę służy Bitcoin w portfelu?
Ostatnia głęboka korekta od marcowego szczytu ponownie otworzyła tę dyskusję i zmusiła rynek do zweryfikowania założeń, które wielu traktowało jak pewnik.
Magazyn wartości czy kolejne ryzykowne aktywo?
Przez ponad dekadę zwolennicy Bitcoina przedstawiali go jako cyfrowe złoto. Porównanie brzmi atrakcyjnie: złoto chroni portfel w czasie bessy i porusza się niezależnie od akcji. Bitcoin teoretycznie miał kiedyś zachowywać się tak samo.
Rzeczywistość okazała się jednak inna.
Nate Geraci, prezes NovaDius Wealth Management, mówi wprost: wciąż nie mamy przekonujących dowodów, że Bitcoin potrafi pełnić rolę magazynu wartości. W programie CNBC „ETF Edge” podkreślił, że co prawda zdarzały się momenty częściowego odłączenia od rynków akcji, ale były one krótkotrwałe i nieregularne.
Problemem nie jest więc sama wydajność cenowa – problemem jest brak stabilności.
Dwa testy stresu, dwa różne wyniki
Geraci przypomina wiosnę tego roku, gdy zapowiedź globalnych ceł przez prezydenta Trumpa wywołała panikę na giełdach. Bitcoin wtedy… wzrósł. To krótkie odłączenie nazwano „tariff tantrum” i przez chwilę wyglądało, że kryptowaluta wreszcie zachowuje się defensywnie.
Kilka miesięcy później, gdy runęła technologia – Bitcoin spadł jeszcze mocniej niż indeksy. Zamiast schronienia zachował się jak typowe aktywo wzrostowe o wysokiej zmienności.
Takie sprzeczności sprawiają, że trudno dziś poważnie twierdzić, iż Bitcoin już jest „cyfrowym złotem”.
Nastolatek wśród klas aktywów
Geraci apeluje o cierpliwość. Złoto budowało swoją reputację przez tysiące lat, Bitcoin ma dopiero 16 lat. Porównywanie ich dziś to jak porównywanie licealisty z dojrzałym dorosłym.
Jego zdaniem wraz z dojrzewaniem rynku – szerszym udziałem instytucjonalnym, większą płynnością i kolejnymi cyklami makroekonomicznymi – Bitcoin może z czasem ustabilizować swoje zachowanie. Na razie jest jednak zbyt młody, zbyt reaktywny i zbyt mocno powiązany z aktywami ryzyka.
Zmienność nadal definiuje tę historię
Od październikowego szczytu Bitcoin stracił ponad 25 proc., a maksymalne obsunięcie zbliżyło się do 35 proc. Jednocześnie od początku 2024 roku wciąż jest ponad dwukrotnie wyżej – idealny przykład ekstremalnych wahań w obie strony.
Część ostatniej wyprzedaży wynikała z nadmiernego lewarowania. Geraci nazywa obecną korektę „oczyszczającym wydarzeniem”, które wypłukuje nadmiar ryzyka.
Tymczasem spotowe ETF-y na Bitcoina przyciągnęły w tym roku około 22 mld USD netto, nawet po kilku tygodniach odpływów. Instytucje nadal są w grze, choć ich przekonanie jest testowane.
Dlaczego Bitcoin jest sam w swojej kategorii
Geraci wyraźnie oddziela Bitcoina od reszty rynku kryptowalut. Widzi przyszłość w szerokich indeksowych ETF-ach na kryptowaluty, ale podkreśla: większość tokenów zachowuje się zupełnie inaczej niż złoto i inaczej niż sam Bitcoin.
Ich ruchy cenowe przypominają raczej akcje technologiczne o wysokim potencjale wzrostu: stablecoiny, tokenizowane aktywa, DeFi i inne nowe zastosowania.
W efekcie Bitcoin może pozostać jedyną kryptowalutą, która kiedykolwiek naprawdę wejdzie do kategorii „magazyn wartości”, podczas gdy reszta rynku pójdzie ścieżką aktywów wzrostowych.
FAQ
Czy Bitcoin jest już cyfrowym złotem? Nie. Mimo chwilowych odłączeń od rynków akcji nadal zachowuje się głównie jak ryzykowne aktywo wzrostowe.
Dlaczego Bitcoin spadł mocniej niż giełda w drugiej połowie roku? Bo był mocno zlewowany, a korekta wypłukała nadmiar spekulacji.
Czy instytucje wciąż kupują Bitcoina? Tak – spotowe ETF-y zebrały w 2025 roku ok. 22 mld USD netto, mimo ostatnich odpływów.
Czy inne kryptowaluty mogą stać się magazynem wartości? Według ekspertów raczej nie – większość zachowuje się jak akcje technologiczne, nie jak złoto.