W listopadzie 2025 roku polski rynek kryptowalut stał się areną politycznego sporu, gdy prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o rynku kryptoaktywów. Decyzja ta, podjęta 7 listopada, wywołała falę dyskusji na temat regulacji sektora fintech, bezpieczeństwa inwestorów i potencjalnych zagrożeń geopolitycznych. Czy weto to jedynie obrona innowacji przed biurokracją, czy może ukryty lęk przed technologią blockchain, która mogłaby zwiększyć transparentność w finansach publicznych? Analizując fakty, argumenty stron i opinie ekspertów, spróbujemy rozwikłać tę zagadkę.
Kontekst: Ustawa o kryptoaktywach i unijne regulacje MiCA
Ustawa o rynku kryptoaktywów miała wdrożyć w Polsce unijne rozporządzenie MiCA (Markets in Crypto-Assets), przyjęte przez Unię Europejską w 2023 roku. MiCA wprowadza wspólne zasady dla rynku kryptowalut w całej UE, w tym wymagania licencyjne dla dostawców usług, nadzór nad giełdami i emitentami tokenów, obowiązki antypraniowe (AML) oraz ochronę inwestorów. Polska, jako jeden z ostatnich krajów UE, musiała dostosować swoje prawo do tych standardów – termin wdrożenia mija 30 czerwca 2026 roku, a pełne wejście w życie planowane jest na 1 stycznia 2026.
Projekt ustawy, przyjęty przez Sejm 7 listopada 2025 roku, przewidywał m.in. nadzór Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) nad podmiotami krypto, obowiązek raportowania transakcji powyżej 1000 euro, weryfikację tożsamości użytkowników (KYC) oraz surowe kary za naruszenia – nawet do 10 milionów złotych za emisję tokenów bez odpowiedniej dokumentacji. Zwolennicy regulacji argumentowali, że bez niej Polska pozostaje „dzikim zachodem” kryptowalut, narażonym na oszustwa, pranie pieniędzy i wpływy zagraniczne, w tym rosyjskie.
Powody weta prezydenta Nawrockiego
Prezydent Karol Nawrocki odmówił podpisania ustawy, uzasadniając to nadmierną regulacją, która mogłaby zahamować innowacje i rozwój sektora fintech w Polsce. W oświadczeniu podkreślił, że podczas debat sejmowych i senackich, a także na podstawie raportów służb specjalnych, nie otrzymał informacji o realnych zagrożeniach związanych z rynkiem krypto, takich jak działalność rosyjskich służb. „Nie dowiedziałem się nic o zagrożeniach” – stwierdził prezydent, sugerując, że alarmy o ryzyku pojawiły się dopiero po zapowiedzi weta, co mogło być próbą manipulacji opinią publiczną.
Weto poparły kluby PiS, a Sejm 5 grudnia 2025 roku nie zdołał go odrzucić – wniosek nie uzyskał wymaganej większości. Krytycy ustawy wskazują na elementy nadregulacji, takie jak wysokie opłaty za nadzór (do 0,4% przychodów), uprawnienia KNF do blokowania domen internetowych czy kary za emisję „memecoinów” bez whitepaper’a, co nie ma precedensu w tradycyjnych rynkach kapitałowych.
Reakcja rządu i opozycji
Rząd Donalda Tuska natychmiast zapowiedział ponowne złożenie projektu. Już 9 grudnia 2025 roku, czyli w dniu dzisiejszym, Rada Ministrów ma zająć się nową wersją ustawy, bez zmian „nawet przecinka” – jak stwierdził minister Adam Szłapka. Premier Tusk podkreśla, że bez regulacji Polska traci inwestorów – firmy krypto migrują do krajów jak Estonia czy Malta, gdzie MiCA już działa – a obywatele są narażeni na wyłudzenia. Opozycja z kolei oskarża rząd o tworzenie „bubla prawnego”, który odpycha innowatorów i nie zapewnia realnego bezpieczeństwa.
W mediach społecznościowych, takich jak X (dawny Twitter), dyskusja toczy się wokół politycznych motywów.
Na przykład, użytkownik @newserpl ironizuje:
„Trzaskowski: 'Państwo nie powinno przeszkadzać w inwestycjach krypto.’ Prezydent: zawetował ustawę… która właśnie przeszkadzała.”
Inny, @roqwor, krytykuje rząd za niekompetencję:
„Ustawa o #krypto i sprawa z #weto prezydenta pokazała jak skandalicznie niekompetentny jest obecny rząd.”
Z kolei poseł Wojciech Król z KO pisze:
„Prezydent Nawrocki zawetował ustawę o krypto. Efekt? Polska jako JEDYNY kraj w UE zostaje bez regulacji i bez ochrony obywateli.”
Skutki weta: Opóźnienie, odpływ kapitału czy szansa na lepsze prawo?
Weto oznacza opóźnienie wdrożenia MiCA, co może prowadzić do odpływu kapitału i firm z Polski, zwiększając ryzyko oszustw dla inwestorów indywidualnych. Z drugiej strony, brak nadregulacji może przyciągnąć innowatorów, choć rośnie szara strefa. Eksperci, jak Christina Kucińska z Bitcoin Akademia, zauważają: „Sejm utrzymał weto Nawrockiego i… cała ustawa o krypto — 1228 stron! — została wyrzucona do kosza. Eksperci mówią wprost: ta wersja była zbyt skomplikowana.”
Czy to strach przed blockchainem i transparentnością?
Sugestia, że weto wynika ze strachu polityków przed blockchainem – technologią, która mogłaby uczynić transakcje publicznymi i uniemożliwić oszustwa – brzmi intrygująco, ale nie znajduje potwierdzenia w faktach. Ustawa dotyczy regulacji komercyjnego rynku kryptowalut (giełd, emisji tokenów), a nie wdrożenia blockchaina w administracji publicznej, budżetach czy kontraktach rządowych. Blockchain mógłby zwiększyć transparentność w sektorze publicznym, np. w wyborach czy wydatkach, ale ten projekt nie miał z tym związku – to czysto unijne regulacje podobne do tych dla banków.
Wręcz przeciwnie: zwolennicy weta argumentują ochroną innowacji, podczas gdy rząd podkreśla nadzór nad nadużyciami.
Dyskusje na X, jak post @akidabigkok:
„Ta ustawa dosłownie nic nie zmienia w stosunku do innych podnoszonych argumentacji rządu”,
sugerują, że spór jest partyjny, a nie konspiracyjny. Brak dowodów na lęk przed transparentnością – to raczej walka o kształt regulacji.
Wnioski: Polityka kontra innowacje
Weto prezydenta Nawrockiego to nie koniec regulacji krypto w Polsce, ale sygnał do dyskusji o zrównoważonym prawie. Nowy projekt rządu może przynieść kompromis, chroniąc inwestorów bez duszenia innowacji. W tle pozostaje pytanie: czy Polska wykorzysta potencjał blockchaina, czy utknie w politycznych sporach? Czas pokaże, ale jedno jest pewne – transparentność w finansach to nie tylko technologia, ale też wola polityczna.